życie

nie mogę się nasłuchać

Opublikowane dnia 2 września 2013 kategoria życie | brak komentarzy

słowa tej piosenki bardzo mi się spodobały…

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=d52qNS6-uEk[/youtube]

Happysad – Zanim pójdę

Ile jestem ci winien?
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń?
Ale kiedy wszystko już oddam, czy
będziesz szczęśliwa i wolna czy…
będziesz szczęśliwa i wolna czy…
Ale zanim pójdę, ale zanim pójdę,
ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć ci, że:

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość – kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.

Ile jestem ci winien?
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń?
Ile były warte nasze słowa,
kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa?
Kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa?
Ale zanim pójdę, ale zanim pójdę,
Ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć ci, że:

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość – kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze…

Ale zanim pójdę, ale zanim pójdę,
Ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć ci, że:

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość – kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze…

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość – kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze…

więcej...

wspomnienia

Opublikowane dnia 18 sierpnia 2013 kategoria życie | brak komentarzy

wspomnienia

są w życiu chwile, o których chce się zapomnieć. zamknąć drzwi przeszłości, nigdy już do nich nie wracać.

by więcej bólu nie czuć, by spokój zagościł w duszy. zamknąć i klucz wyrzucić, zatrzasnąć i nie powrócić.

nie ma radości i szczęścia, nie ma przyszłości, kiedy wspomnienia wracają i zalewają oczy rzeczywistości.

choć ciężko jest się pogodzić, czasem powalczyć trzeba, dłonią, łokciem, kolanem – zamknąć drzwi do wspomnienia.

zamknąć i klucz wyrzucić, zamknąć na cztery spusty, by spokój duszy odzyskać, by blask radości zabłysnął.

zamknij drzwi szczelnie, by myśli… wspomnienia… nie wypełzły szczelinami czy dziurką od klucza.

zamknij i nie podglądaj… tam z drugiej strony jest odchłań. pełna myśli i wspomnień, pełna emocji i łez.

zapomnij o zdjęciach, o listach, nie budź potwora, niech zaśnie za drzwiami i śpi już na zawsze.

niech złudzenie siły czy wiara w siebie, nie budzą pewności u ciebie…

każde pęknięcie, jest większe niż wygląda, pamiętaj o kroplach drążących skałę…

najmniejsze wspomnienie może popchnąć kamyczek, który lawinę wywoła i postrzępi duszę.

nie daj się ponieść – dusza twa jest krucha, dbaj o nią i ostrożnie patrz na wspomnień ducha.

Warszawa 18.08.2013

więcej...

zmienianie się

Opublikowane dnia 31 lipca 2013 kategoria życie | jeden komentarz

Zastanawiałem się nad tym, jak trudno jest zmienić w życiu coś do czego jesteśmy przyzwyczajeni, jak trudno jest zmienić siebie, swoje zachowania czy cechy.

W jakiś sposób, upraszczając, można powiedzieć o dwóch grupach: zmiany, które są naturalne i nie wymagają motywacji oraz zmiany, do wprowadzenia których musimy wykonać pracę i silnie przy nich trwać.

Pierwsza grupa jest łatwa w adaptacji i praktycznie nie wymagająca wysiłku, ma ona swoje minusy – jest bardzo podstępna. Zdarza się, że zmiany te następują powoli, niezauważalnie, pod wpływek czegoś lub kogoś. I nie zawsze są to zmiany na dobre… Zmiany te mogą prowadzić wręcz do odmienienia nas samych na takim poziomie, że zatracamy w części to kim jesteśmy. Podstępnie, gdyż jak już zorientujemy się co się stało – zmiana już zaszła. Podstępnie, gdyż w jakiś sposób działo się to za naszym bezgłośnym przyzwoleniem i akceptacją.

Czasami wpada się tu w pułapkę, z której ciężko się wydostać, gdyż odzyskanie siebie wymaga wysiłki i jeszcze większej pracy – wpadamy w zmiany z grupy drugiej.

Zmienianie się świadome, ciężkie i żmudne. Mając cel i dążąc do niego, dzień w dzień, minuta w minutę – pamiętanie o tym że coś robimy, że w czymś trwamy.

Nie jest to proste… nie jest to przyjemne, często z regresjami… Dużo prób nie kończy się wcale, część tylko połowicznie. Ale są to zmiany, po osiągnięciu których jesteśmy z siebie dumni.

Dużo prościej jest się zmieniać kiedy ma się wsparcie zaufanych osób, często bliskich. Ale jak to zawsze bywa, i tu jest różnie. Znajdują się tacy, co w imię motywacji potrafią doprowadzić do katastrofy – często nie zdając sobie sprawy co właśnie zrobili. Zaraz ktoś powie, że jak jest silna wola zmian, to nikt na to nie wpłynie – ale to nie jest prawda, szczególnie jak jest to osoba, której bardzo ufamy. Przypomina mi się od razu stare hasło „… Boże broń mnie przed przyjaciółmi, z wrogami sobie poradzę…”.

Dlaczego o czymś takim piszę? Z kilku powodów, raz żeby uporządkować swoje myśli i refleksje, dwa że miałem ostatnio kilka bardzo ciekawych rozmów, kiedy zobaczyłem oba typy zmian – jak bardzo jaskrawe i znane.

Zmiany powolne, i dobre i złe… zmiany ciężkie – zakończone i porzucone.

Budujące jest to jak ludzie zmieniają się na dobre pod wpływem kogoś komu ufają, kogoś kto ich szanuje i nigdy nie wykorzysta. Radość daje jak się widzi osobę, która nie wiedziała co ma ze sobą zrobić, na skraju całkowitego załamania, która zaczyna się śmiać, cieszyć… nie boi się wyjść z domu. Uśmiech na twarzy i otwartość na innych – tak bardzo zaraźliwe!

Po drugiej stronie szali są jednak i smutne rzeczy… kiedy ktoś poświęca się dla kogoś, poświęca siebie, swoje życie, zainteresowania i marzenia. Zmiana dla kogoś i pod wpływem kogoś…  Jak obserwuje się coraz większy smutek i dystans do świata. Zaklęte koło, spirala prowadząca w dół i w dół. Kiedy człowiek traci siły i ciężko mu już nawet powiedzieć czego tak naprawdę chce – zapomniał o tym, że może chcieć, żądać – że może żyć! Wtedy widać tak jaskrawie, czy ma się przyjaciół, czy jest ktoś kto wskaże drogę, wstrząśnie i pomoże.

I widać zmiany, jak ludzie dumnie, z podniesionym czołem – wiedzą że swoją ciężką pracą i wielkim wysiłkiem  osiągnęli cel… Cel o którym czasem nikt nie wie, ale widać jak ta droga odbiła się na twarzy i charakterze.  Ta podbudowa, wzmocnienie pewności siebie – ten dystans do problemu i wiedza, że wie jak coś pokonać. Widać jak to zmienia też sposób postrzegania świata, jak ta wiedza i doświadczenie zmieniają osobę, awansują ją – teraz jest kimś kto wie.

By mieć pełen obraz powinienem teraz opisać te niedokończone i porzucone zmiany, kiedy brakło siły lub motywacji. Ale nie, nie będę – bo to nie zawsze jest coś straconego, czasem jest wstępem, czasem jest tylko przerwą. Znam również takie przypadki, kiedy podjęcie decyzji wystarczyło – że to było tą konieczną zmianą –  w umyśle. Wtedy kiedy nagle, człowiek zaczyna dostrzegać, że jest coś przed nim, widzi nadzieję. Kiedy ma szansę zamknąć rozliczenia z przeszłością i wiedzieć że nie ma powrotu. Ten spokój wewnętrzny, ta lekkość i czasem radość…  przecież nie było zmiany, była tylko decyzja o jej rozpoczęciu…

 

 

więcej...

coś o kotku i młotku

Opublikowane dnia 6 października 2011 kategoria komputery, życie | 3 komentarze

Jest takie powiedzenie, które się często wypowiada ale rzadko występuje w druku…

Ale chciałem napisać o radzeniu sobie, jakoś. Pod koniec zeszłego tygodnia popsuło mi się TimeCapsule, jak ktoś nie jest wtajemniczony – jest to krzyżówka bezprzewodowego punktu dostępowego do internetu z sieciowym dyskiem twardym. Padł był dysk twardy w środku. Pech, straciłem wszystkie backupy – jednym słowem, trzeba będzie wymyśleć coś co będzie backupowało backupy, ech.

No ale trzeba sprzęt naprawić, ale jak to w dzisiejszych czasach bywa – większość nie nadaje się do samodzielnej naprawy. Powiedzcie mi proszę, dlaczego wymiana dysku twardego (nie mówię już o np. bateriach itp.) ma być czymś zarezerwowanym dla serwisu?

więcej...

grunt to sobie radzić

Opublikowane dnia 1 października 2011 kategoria życie | brak komentarzy

grunt to sobie radzić


Jakiś czas temu kupiłem sobie czajnik przepływowy Tefal – „Quick and Hot”. Do dziś byłem z niego bardzo zadowolony, działa dobrze, grzeje lepiej niż inne porównywalne (nie pojawia się „meszek” z kamienia).  No ale peach chciał, zepsuł się… (no dobra, zepsułem) i to najciekawsze w dziwny sposób. Czyściłem sprzęt, bo trochę kamienia się nazbierało, więc trzeba go trochę wymyć, no czasem trzeba 🙂

No to szoruję wszystkie uszczelki, gumki, obstukuję kamień na wylewce i nagle… sam z siebie czajnik się włączył. No zdziwiłem się, ale może nacisnąłem przypadkiem albo co. Wyłączyłem, czyszczę go dalej i w pewnym momencie słyszę syk i widzę dym… no to po czajniku 😀

Okazało się, że do środka musiała gdzieś wpaść woda, zrobiła zwarcie i jak miałem go odwrócony do góry nogami – pstryk, spirala się włączyła.

Nic, wściekłem się na siebie, ale co zrobić, stało się.

Po jakimś czasie – jak ostygł – poszedłem sprawdzić czy może nie zadziałał, Tefal to poważna firma a zabezpieczenia przed przegrzaniem się powinny być standardem (tak sobie myślałem)… w końcu nawet suszarki teraz mają takie. Nic z tego.. nie działa.

więcej...

kiedy reklama przechodzi w kicz?

Opublikowane dnia 27 września 2011 kategoria życie | brak komentarzy

Każda firma stara się zaistnieć i przekonać do siebie wszystkich, ale czy są tego jakieś granice? Kiedy coś co wydaje się sensownym zabiegiem marketingowym staje się kiczem?

Szczerze mówiąc, to chyba kwestia gustu, różnie odbierane jest to przez różne osoby.

Jak do Polski wchodził Avatar na DVD, w Saturnie rozdawane były koszulki – dla każdego kto kupił płytę. W sumie fajny zabieg, ale trzeba było uzbroić się w chwilę cierpliwości zanim wszystkie dokumenty zostały wypełnione. Wiem, ktoś powie, że za darmo to czemu narzekam? A bo tak naprawdę, jakby te koszulki leżały w kasie i kasjerka je wydawała od razu z zakupem płytki, to i zaskoczenie było by większe i zero papierkologii.

No ale jak to w Polsce bywa, pewnie i w tym przypadku, jakiś manago pomyślał, że mogą być nadużycia i „wdrożył procedurę”.

Ale wracając do tego co mnie zainspirowało by te parę linijek tekstu napisać.

więcej...