kuchnia

ciabatta

Opublikowane dnia 7 listopada 2011 kategoria kuchnia | brak komentarzy

ciabatta

Naszło mnie na zrobienie ciabatty… nie wiem skąd i czemu, ale chyba dlatego że dawno nie piekłem i mnie kusiło!

W każdym razie zabrałem się w końcu do roboty.

Okazuje się, że przepis na ciasto i samo wykonanie nie są trudne, wymagają jedynie czasu. Ciasto robi się w dwóch etapach. W pierwszym etapie robi się zacier (Biga), w drugim końcowe ciasto (Ciabatta).

więcej...

psianka podłużna… pieczona

Opublikowane dnia 5 listopada 2011 kategoria kuchnia | brak komentarzy

psianka podłużna… pieczona

Nazwa przewrotna, ale jak napisałbym „bakłażan” albo „oberżyna” było by zbyt oczywiste!

Bakłażana lubię za jego smak i fakturę. W sezonie letnim, bardzo smaczny jest z grilla, teraz naszła mnie ochota na pieczony.

Kiedyś przeczytałem, że pieczony bakłażan nazywany jest „kawiorem biednych”, nie wiem czy to przez to jak wygląda po upieczeniu, ale na pewno nie jest zbliżony smakiem (no może jak ktoś go przesoli… ale wtedy ciężko mówić o smaku).

Najprostszy przepis, a jednocześnie jakże smaczny to upiec całego bakłażana w piekarniku. Ja zawijam go w folię aluminiową i wkładam do rozgrzanego piekarnika (180°C) około 45minut. Po tym czasie, należy sprawdzić czy jeszcze jest twardy. Jeżeli dotykając go czujemy, że nie ma formy twardej galaretki, podpiekamy go dłużej (15-20 minut).

Trzeba uważać, by nie spalić go za bardzo, ale to też nie przeszkadza – te przypalone kawałki (przypalone, nie spalone!) nadają ostrzejszego i wyrazistego smaku.

Co ciekawe, do pieczenia można użyć bakłażana, który nie jest pierwszej świeżości – taki pomarszczony (ale nie spleśniały) bardzo dobrze nadaje się do upieczenia.

Po upieczeniu bakłażana odstawiamy by lekko przestygł. Jak już będzie na tyle ostudzony by można go było dotnąć i się nie poparzyć, rozcinamy go wzdłuż i łyżką przekładamy cały upieczony srodek do miski. Nie potrzeba dużej wprawy by móc ładognymi ruchami oddzielić miąższ od skórki, tak by jej nie przerwać. Skórka jest odpadem, dodaje nieprzyjemnego gorzkiego smaku, ale nie musimy tu być super dokładni.

Otrzymany miąższ rozgniatamy, można go zmielić w jakimś food-procesorze, ale jest na tyle delikatny że nie jest to konieczne – mniej rozdrobnione kawałki nadadzą masie tylko ciekawej faktury.

Teraz trzeba doprawić do smaku, podstawowe przyprawy to pieprz i sól, ale uważajcie z solą, bo bakłażana można bardzo łatwo przesolić. Do wzmocnienia smaku można dodać jeszcze łyżeczkę soku z cytryny (to też zapobiegnie zbytniemu ciemnieniu masy) i łyżkę wytrawnej oliwy z oliwek.

Tak przygotowany miąższ można podawać jako dodatek do mięs, jeść samodzielnie z chelbem czy ziemniaczkami.

Innym jeszcze dodatkiem jest pasta z sezamu – tahina (czasem nazywana masłem sezamowym). Ostatnio można ją dostać prawie w każdym supermarkecie.

Dodanie paru łyżeczek tahiny do pasty z bakłażana, dodaje masie twardości i sezamowo-chałwowego smaku.

Otrzymana pasta przechowuje się w lodówce do dwóch tygodni (nałożyć do małych naczyń i polać oliwą, szczelnie zakręcić), można ją zamrażać, ale dużo smaczniejszy jest zawekowany w małych słoiczkach.

Smacznego!

więcej...

soczewica czerwona

Opublikowane dnia 20 października 2011 kategoria kuchnia | 3 komentarze

soczewica czerwona

Przeglądając półki i wyrzucając przeterminowane rzeczy znalazłem torebkę czerwonej soczewicy. Data przydatności… jeszcze miesiąc, więc nie było tak źle! Ale co z taką soczewicą zrobić? Nie miałem pomysłu, ale skoro już ją wyciągnąłem, to wrzuciłem ją do wody niech namoknie.

Po paru godzinach moczenia i trzech płukaniach, nastawiłem ją na gotowanie. Na niewielkim gazie soczewica gotowała się 1,5h, odsączyłem ostudziłem i dalejnie miałem pomysłu co z nią zrobić.

Przeleżała tak całą noc, stygnąc sobie, aż dziś stwierdziłem że coś trzeba z nią zrobić, nie może tak leżeć!

Stwierdziłem wymieszać ją z mięsem, a że miałem ugotowane piersi z kurczaka, zmieliłem soczewicę razem z kurczakiem.

W blender całość nie zmieściło się, więc podzieliłem na kilka porcji. Pierwszą zmieliłem dość grubo – wyszło smaczne nadzienie do pierożków lub krokietów.

Z drugą porcją – przesadziłem z mieleniem i wyszła pasta. Trochę dziwna w smaku, ale gdy dodałem do niej troszeczk oliwy… spróbowałem, uśmiechnąłem się do siebie i resztę porcji zmieliłem na jednolitą puszystą pastę.

Dodanie oliwy było strzałem w dziesiątkę – nie dość że wzbogaciło to zmak i fakturę pasty (daje się teraz bardzo łatwo rozsmarowywać) to zmocniło smak kurczaka i soczewicy, tak że każdy z nich jest bardzo mocno wyczuwalny co razem dało niesamowite połączenie.

Podzieliłem na porcje i wstawiłem do słoiczków, myślę że jutro wrzucę część do zamrażarki – da się dlugo przechować (choć wątpię by dużo zostało „na później”).

więcej...

Kaki, hurma, hebanek, persymona

Opublikowane dnia 20 października 2011 kategoria kuchnia | brak komentarzy

Kaki, hurma, hebanek, persymona

Dzień bez nauki lub czegoś nowego to dzien stracony! Dzisiaj padło na „kaki”.

Chodząc sobie po stoisku warzywnym skusiłem się na sprobowanie czegoś nowego. Jako że w kąciku leżało sobie spokojnie pudełko z jakimiś żółtymi owocami, co z wyglądu przypominiają ni to jabłko ni to brzoskwinię, stwierdziłem że warto poeksperymentować.

więcej...

dynia back, again

Opublikowane dnia 14 października 2011 kategoria kuchnia | jeden komentarz

dynia back, again

Jako że wczoraj zużyłem tylko połówkę dyni, to na dziś trzeba zrobić coś innego. Tym razem dynia pieczona, w dużych kawałkach, nie rozdrabniana, nie mielona i nie rozgnieciona. Ale by mi się łatwiej wrzuciło całość do piekarnika, pokroiłem na troszczkę mniejsze kawałki – mniej więcej wielkości pojedynczych porcji.

Dynię dokładnie umyłem (z zewnątrz) bo piekę ją tym razem ze skórą.

więcej...

dynia raz jeszcze

Opublikowane dnia 13 października 2011 kategoria kuchnia | jeden komentarz


Po ostatnim moim wpisie o zupce z dynii, otrzymałem komentarz:

a propos dyni, to wg mnie najlepsza jednak jest pieczona, szybciorem się robi, dynię odpestkować, w ósemki pokroić, maźnąć oliwą z utłuczonymi przyprawami (kolendra+kmin rzymski+chili+sól), 200 stopni w piecu i jest pychota!

Tak więc, dynia pieczona, here you go!

więcej...