lubię kawę… zwykle

Opublikowane dnia 2 października 2011 kategoria kuchnia | brak komentarzy

lubię kawę… zwykle

Kawa to taki napój, który niby nie działa, a działa, niby nie pobudza  pobudza. Co człek to inaczej odbiera, a artykułów na temat tego czy kawa pomaga, pobudza czy uzależnia był napisanych już tyle, że nie spiszę.

Lubię kawę, ale muszę mieć na nią ochotę, podchodzę do tego bez nabożeństwa! Ale kawa musi być smaczna… więc co zrobić jak w pobliżu nie ma jakiejś małej kawiarenki czy dobrego baristy (na przykład w domciu)? Trzeba sobie samemu zrobić!

Domowa kawa to nie to samo co w np. coffee heaven (pozdrawiam gorąco!) ale coś trzeba wypić. Za rzadko piję kawę, by mieć na wyposażeniu ekspres ciśnieniowy, ale mała makinetka sprawdza się idealnie. Ale czasem, nie mam siły i ochoty na cały ceremoniał i pilnowanie by czajniczek nie spadł z niepewnej kuchenki gazowej. Wtedy sięgam po kawę rozpuszczalną (tak, wiem, możecie mnie wygwizdać, ale jestem leniem i nie będę się tego wypierał).

No ale jak smakuje taka kawa? Płytko… nie ma wrażenia, że pije się coś wyjątkowego, no ale cóż… za lenistwo trzeba płacić.

Ale, czy nie można takiej kawy w jakiś sposób poprawić? Można!

We wspomnianym Coffee Heaven serwowane są kawy smakowe – zwykłe latte z dodatkiem jakichś magicznych przypraw i o dziwnych nazwach (Tiger, Turtle, Giraffe). Zaciekawiło mnie co to za przyprawy oni tam dodają, zacząłem szukać. Najpierw dyskretnie podglądałem skąd ten proszek jest brany, potem oczy wysilić by odczytać co tam jest napisane (co przy mojej krótkowzroczności było niemałym wysiłkiem) a potem szukanie po sieci co rzesz to jest.

I po jakimś czasie w końcu mi się udało! Tadam!

Magicznym słowem kluczowym było „Chai” . I tak znalazłem firmę David Rio gdzie robią te magiczne przyprawy!

Zamówiłem sobie oczywiście tigerka, w końcu chyba najbardziej mi smakuje (taki fajny piernikowy smak, z kardamonem, cynamonem i lekkim akcentem goździków i wanilii) – idealny na chłodne dni.

Zamówiłem z USA, więc niestety paczuszka poszła na cło, tam trzeba było się tłumaczy co to jest, uważając by nie powiedzieć za dużo, bo jeszcze cło zaporowe dołożą. I tak po zapłaceniu dodatkowego VATu (zdziercy!) paczuszka dotarła do mnie.

Od tamtej pory jak tylko mam ochotę sobie humor poprawić, dodaję parę łyżeczek przyprawy do kubka kawy, troszeczkę mleczka, zamieszać i już można delektować się aromatem kawy i pierników.

Może kiedyś uda mi się jeszcze opisać inne smaki chai, przetestowałem kilka innych produktów DavidRio!

 

 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *