Są takie dni, kiedy nie mm pomysłu co ugotować… A dziś akurat zbiegło się to z pusta lodówką.
Pusta lodówka bardzo motywuje do diety! Z drugiej strony, dzięki temu mam w większości świeże produkty.
Jako zapas „na czarna godzinę” w zamrażarce znalazłem opakowanie kalafiora. Czemu nie?
W małym garnku zanotowaliśmy wodę, lekko osoliłem i wrzuciłem około połowy paczki.
Po kilku minutach ugotowane różyczki kalafiora przerzucilem do blendera (nie odsączałem, wyjąłem łyżką ceszakową, nie wylewając wywaru).
Dodalem przyprawy: sól, pieprz, odrobinę lubczyuku, i dosłownie muśniecie gałki muszkatałowej, wszystko zalałek 3 – 5 łyzkami wywaru. Lekko zmieliłem (pulsacyjnie). Teraz dodałem 250ml jogurtu, jeszcze raz zmieliłem, dodając wywar w miarę potrzeb by uzyskać konsystencję kremowej zupy i pozbyć się grudek.
W miseczce, kem posypałem drobni pokrojoną pietruszką.
Zupa smakowala wyśmienicie z grilowaną/tostowaną kromką chleba, jeszcze smaczniejsza byłaby z grzankami — ale to dla tych co nie są na diecie.
Smacznego!
więcej...Obiad na szybko, delikatny i dietetyczny.
Paprykę i cukinię zmieliłem w maszynce do mięsa (największe sitko), delikatnie odcisnąłem aby pozbyć się nadmiaru wody. Następnie do tego samego pojemnika zmieliłem mięso z indyka razem z czosnkiem.
Do masy dodałem jajka i przyprawy, po wymieszaniu dodałem bułke tartą.
Warto masę na pieczeń paę minut wymieszać/wyrabiać — nabierze lepszej konsystencji i nie będzie się rozsypywać po upieczeniu.
Wyrobioną masę przekładamy do naczynia żaroodpornego lub foremki wysmarowanej oliwą i posypaną odrobiną bułki tartej.
Pieczemy 40 – 45 minut w temperaturze 160 – 170°C.
Po lekkim przestygnięciu pieczeń można wyjąć (ale nie trzeba. można kroić i przechowywać w naczyniu żaroodpornym czy foremce).
Podawać można ją z sałaką, ziemniakami czy chlebem. Po ostygnięciu, pieczeń w plasterkach idealnie nadaje sie na kanapki.
Ciągłe afery o przemysłowej czy zanieczyszczonej soli dodawanej do wędlin, czy własne doświadczenia z wędliną — która potrafi się już na drugi dzień po kupieniu zepsuć, zmuszają do tego by przerzucić się na własne wyroby.
Jako że wołowinkę lubię, a chuda nie jest zakazana na diecie… to i stwierdziłem że upiekę rozbef, który póżniej będzie można cienko kroić na kanapki.
W Makro udało się kupić bardzo ładną sztukę mięsa, wyrobu firmy Sokołów. Co ciekawe, nie jest to wołowina od razu po uboju a wiekowana, więc będzie miała głębszy i ciekawszy smak.
Dobrze upiec rozbef nie jest łatwo… Dobry i tani swego czasu robili w Ikei, ale tam mieli piekarniki kosmiczne z sondą i utrzymaniem wilgotności. W domu mam tylko piekarnik gazowy, który i tak nierówno grzeje.
No to woreczek do pieczenia, wołowinka delikatnie posolona (by soki nie wyciekły) i natarta najnowszym nabytkiem przyprawowym — sumakiem.
Piekarnik rozgrzany do 180°C, pieczenie 45 minut…
Mięsko idealnie upieczone, soczyste i różowe w środku (nie, nie jest surowe).
Następnego dnia, pokrojone plasterki smakowały idealnie na kanapkach na śniadanie!
Smacznego!
więcej...Jako że dziś w Lidlu świeżą tołpygę nabyłem, to i pomysł na obiad sam się wcisnął.
Tołpygę włożyłem do woreczka do pieczenia, posypałem niewielką ilością soli, pieprzu i posiekaną natką pietruszki. Nic więcej nie trzeba by wydobyć aromat ryby. Rybkę wstawiłem na 20 minut do rozgrzanego piekarnika (180°C).
Przygotowałem w całości — wydaje mi się, że podawanie dużego kawałka, dzielonego dopiero przy stole jest bardziej efektowne.
Na obiad — do podania z bukietem surówek i ziemniaczkami gotowanymi na parze.
Jak zostanie cokolwiek jeszcze (o ile) to rybka z surówką (z marchewki i jabłek) będzie na lekką kolację.
Smacznego!
więcej...Sobota, leniwy dzień, ale jeść trzeba. No to skoro mam wołowinkę to trzeba zagospodarować!
Gotowana… nie — było, duszona… nie — też było, pieczona — o, może być. Pieczenie wołowiny łatwym zadaniem nie jest, bo i mięso musi być dobrej jakości no i trzeba mocno pilnować temperatury.
Alternatywa? Tak! Zmielić.
No to 250g mielonej wołowinki, do tego pół garści posiekanej pietruszki, jedno jajko, przyprawy — pieprz, sól, papryka, odrobina majeranku i rozmarynu. Wszystko razem wymieszane w miseczce.
Przy uzyciu dwóch łyżek stołowych, robimy małe pulpeciki i rozkładamy je na blachę wyłozoną papierem do pieczenia lub folią aluminiową.
Blachę wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180°C, pieczemy około 20 minut. Po tym czasie najlepiej sprawdzić czy już są upieczone w środku. Jeżeli chcemy je mieć ładnie przyrumienione z góry (a nie są), proponuję wstawić je jeszcze na 5 minut pod brojler.
Pulpety można podawać z ziemniakami, makaronem czy ryżem. Można polać je sosem (biały, ciemny, pomidorowy) — wszystko zależy od waszej inwencji!
Smacznego!
p.s.
wpis dedykowany komuś kto mnie do tego namawia cały czas… tak Muzo
Lidl nie jest sklepem z dobrami ekskluzywnymi albo „z wyższej półki”, jednkże co tydzień można tam kupić (niedrogo) świeże królicze tusze.
Mimo że mięsa nie ma tam specjalnie dużo i w tuszce jest dużo małych kości, to uważam że jest ono bardzo smaczne. Jedna tusza powala przyrządzić 4 do 6 porcji w zależności od tego jak bardzo głodni są goście (dla głodomorów to może wyjść nawet 2.. ale cicho-sza przecież dieta jest).
Używam kilku przepisów, ale tym razem zdecydowałem się ugotować potrawę z użyciem minimalnej ilości tłuszczu.
Królika pokroiłem na mniejsze kawałki, tak by mozna było je niezależnie doprawiać i obsmażyć oraz by było mi wygodnie układa wszystko w garnku.
Po przyprawieniu królik ląduje w garnku.
Do szerokiego garnka nalałem 3 łyżki oliwy, poszczególne kawałki natarłem mieszanką przypraw: papryka słodka i ostra, pieprz biały, sól i odrobina imbiru. Porcje podsmażyłem ze wszystkich stron i przez chwilę podsmażałem bez przykrycia, co jakiś czas przewracając je.
Po zakończeniu smażenia, dodałem pokrojone pieczarki i seler, wymieszałem, naczynie nakryłem i wstaiłem do piekarnika rozgrzanego do 180°C.
Po 30 minutach, zamieszałem wszystko raz jeszcze, delikatnie zmniejszyłem temeraturę (150 – 160°C) i pod przykryciem dusiłem kolejne 40 minut.
Mniej więcej po podanym przezemnie czasie, należy sprawdzić czy mięso jest już wystarczająco miękkie — powinno w prosty sposób oddzielać się do kości i być miękkie.
Smacznego!
więcej...